Instynkt wędkarski jest u wielu osób niezwykle silny i budzi się z niezwykła intensywnością w okolicach wiosny, a w beznadziejnych przypadkach trwa przez cały rok. Tą niepohamowaną siłę może zatrzymać tylko jedno, obowiązki rodzinne. Doświadczeni wędkarze wiedzą nie tylko jak przechytrzyć rybę, ale także swoją lepszą połowę. Oto kilka, nie zawsze pozbawionych ryzyka sposobów, które pozwolą ci zabrać wędki i wybrać się nad wodę.

 

Jeden ze sprawdzonych sposobów, który jednak wymaga sporej dozy umiejętności i doświadczenia to kłótnia. Od rana w domu panuje nieprzyjemna atmosfera, na każdym kroku problemy, najmniejszy szczegół prowadzi do wybuchu złości. Atmosfera staje się nie do wytrzymania, wreszcie żona wyrzuca z siebie, że nie ma ochoty na ciebie patrzeć. Jej strata. Kołowrotki i wędki już czekają przygotowane. Wystarczy 5 min i znikasz z domu. Oczywiście pozostaje problem powrotu, nie wspominając o przykrych konsekwencjach częstych kłótni. To rozwiązania sprawdza się tylko w przypadku par, które doskonale wiedzą na jak wiele mogą sobie pozwolić.


Drugi znacznie częściej stosowany sposób to litość. Spełniając wszystkie zachcianki żony, a następnie snując się po domu jak zbity pies mamy szansę zwrócić jej uwagę na tragedię naszej wędkarskiej natury. Wydaje się, że warto w miarę regularnie powtarzać ten manewr, tak aby małżonka mogła w łatwy sposób odczytać nasze sygnały. Jednak nie na tyle często, żeby nasz podstęp dało się odczytać, a następnie wykorzystano przeciwko nam.


Pozostają oczywiście też bardziej radykalne rozwiązania. Pierwsze z brzegu, które przychodzi mi do głowy to rozwód, jednak jest to raczej rozwiązanie ostateczne. Zdecydowanie bardziej polecam zdrowy kompromis. Idealnym rozwiązaniem jest oczywiście żona, która wędkuje z nami. Wspólnie dyskutujecie o sprzęcie. Ty wolisz Mikado ona Dragon. Jednak taka żona to okaz rzadki, więc nie warto zbyt długo rozważać tego rozwiązania.