Kołowrotki i wędki - czy instynkt wędkarski istnieje?
Jeden ze sprawdzonych sposobów, który jednak wymaga sporej dozy umiejętności i doświadczenia to kłótnia. Od rana w domu panuje nieprzyjemna atmosfera, na każdym kroku problemy, najmniejszy szczegół prowadzi do wybuchu złości. Atmosfera staje się nie do wytrzymania, wreszcie żona wyrzuca z siebie, że nie ma ochoty na ciebie patrzeć. Jej strata. Kołowrotki i wędki już czekają przygotowane. Wystarczy 5 min i znikasz z domu. Oczywiście pozostaje problem powrotu, nie wspominając o przykrych konsekwencjach częstych kłótni. To rozwiązania sprawdza się tylko w przypadku par, które doskonale wiedzą na jak wiele mogą sobie pozwolić.
Drugi znacznie częściej stosowany sposób to litość. Spełniając wszystkie zachcianki żony, a następnie snując się po domu jak zbity pies mamy szansę zwrócić jej uwagę na tragedię naszej wędkarskiej natury. Wydaje się, że warto w miarę regularnie powtarzać ten manewr, tak aby małżonka mogła w łatwy sposób odczytać nasze sygnały. Jednak nie na tyle często, żeby nasz podstęp dało się odczytać, a następnie wykorzystano przeciwko nam.
Pozostają oczywiście też bardziej radykalne rozwiązania. Pierwsze z brzegu, które przychodzi mi do głowy to rozwód, jednak jest to raczej rozwiązanie ostateczne. Zdecydowanie bardziej polecam zdrowy kompromis. Idealnym rozwiązaniem jest oczywiście żona, która wędkuje z nami. Wspólnie dyskutujecie o sprzęcie. Ty wolisz Mikado ona Dragon. Jednak taka żona to okaz rzadki, więc nie warto zbyt długo rozważać tego rozwiązania.